„— Plutonowy podchorąży Grażyna melduje swoje przybycie.
— Jesteś To dobrze — odpowiada Marian. Wskazuje miejsce obok siebie. Usiadłam. Teraz mogę przyjrzeć się człowiekowi, który stoi przed nami. Jeniec. Oficer niemiecki. Młody, o twarzy ładnej i zuchwałej. Jego zmrużone oczy patrzą na nas z pogardą. Przesłuchanie jeńca już się kończyło. Pod dębem auto niemieckie i dwóch Niemców ze związanymi w tył rękami. W jaki sposób wjechali chłopcy autem w tak gęsty las, gdzie przyłapali jeńców Pilnował ich chłopak, który uśmiechnął się do mnie. Poznaję Buka z dawnej leśniczówki. Pewnie są tu inni, ale na razie nikt nie wydał mi się znajomy. Co stało się z leśniczówką, czy jest tam ktoś, czy wszyscy utknęli tu w lesie. Chłopcy na polanie mają mundury wojskowe, polowe furażerki z orzełkami i broń.
Jeśli jeniec bał się, to trudno po nim poznać. Może gdyby znajdował się sam bez swoich żołnierzy, reagowałby inaczej. Gestapowiec. Marian na pewno każe go rozstrzelać. Jakoś żal mi się zrobiło tego Niemca. Nauczono go wierzyć w flihrera, słuchać ślepo rozkazów, nienawidzić i zabijać. Ale był także czyimś synem, bratem, mężem czy narzeczonym. Nie wróci już do swojej rodziny, miasta, ojczyzny. Zgnije w polskim lesie. Żal mój minął zaraz. Po cóż przyszedł na naszą ziemię, czego tu chciał Marian zadaje pytania szybkie, lecz spokojnym głosem“(12)
<<<< zaczął się głęboki
| Profesor odłożył kartkę >>>>
Sofy |Typy |hotele w olsztynie